Banksy

Przeciętni artyści naśladują, wielcy artyści kradną.

Pablo Picasso

BANKSY

Ta praca najbardziej znanego-nieznanego Brytyjczyka świetnie obrazuje jego twórczość (tak, twórczość, bo to większy artysta-wizjoner niż niejeden malarz, rzeźbiarz, poeta czy nawet Lady Gaga) – z pozoru prostymi środkami daje nam inteligentne, ironiczne, uniwersalne przesłanie.

Ale dziś nie o nim.

Natomiast o jego kolejnym dokonaniu i to nie byle jakim, bo nominowanym do Oscara. A powyższe dzieło znalazło się tu nie przez przypadek, bo ta refleksja sama się nasuwa po seansie „Wyjścia przez sklep z pamiątkami”.

Thierry Guetta jest francuskim imigrantem w Los Angeles. Na stałą pracę nie ma specjalnie siły i ochoty, mimo że rodzina do wyżywienia. On jest stworzony do wyższych celów(zawsze był o tym przekonany), tylko jeszcze nie wie jakich. Pewnego dnia dostaje kamerę. I tak zaczyna się tragedia. Guetta rejestruje na taśmie każdy moment swojego życia, chodzi ze swoim małym urządzeniem wszędzie. Aż pewnego dnia zabiera się ze swoim kuzynem – początkującym graficiarzem na nocną akcję. Od tej chwili wychodzi i filmuje wszystkie jego wypady, poznaje jego znajomych po fachu. Słowem – wchodzi w środowisko, chociaż sam nie sięga po puszkę ze sprejem.

Krewny Francuza staje się na tyle rozpoznawalny w świecie street-artu, że poznaje jedną z ikon tej sztuki – Sheparda Fairey. Thierry towarzyszy mu ze swoją małą przyjaciółką przy tworzeniu ulicznej sztuki, poznaje coraz więcej i coraz ważniejszych graficiarzy wszystkim mówiąc, że robi film dokumentalny o ich twórczości. Ale żadnego filmu nie ma zamiaru robić. Nieopisane kasety z taśmami, na których są zapisane akcje wszystkich artystów ulicy (oprócz jednego) zaczynają się piętrzyć w jego piwnicy…

Dzięki Shepardowi zostaje przedstawiony żywej legendzie, jedynemu, którego nie miał jeszcze w kadrze. Banksy, jak sam później wyjaśnia, zwyczajnie polubił tego karykaturalnego, niezbyt błyskotliwego Francuza ze strasznie słabym angielskim. Guetta zaczyna rejestrować nie tylko same akcje, ale i przygotowania autora pop-artu Kate Moss.

Zachęcony przez nowego przyjaciela przekopuje swój składzik i montuje dokument o street-arcie. Po miesiącach ciężkiej pracy pokazuje jej owoc Banksy’iemu. „Kiedy to zobaczyłem stwierdziłem, że Thierry raczej nie jest filmowcem. To wyglądało jakby chory psychicznie przełączał kanały na pilocie.”- mówi Wielki Anonim. Nie chciał urazić znajomego, poradził mu, żeby przez jakiś czas zajął się czymś innym, może zrobił kilka plakatów.

W tym momencie Thierry przestaje istnieć. Na jego miejsce przychodzi Wielki Artysta – Mr. Brainwash. Pracuje jak najęty. Plakaty, rzeźby, wszystko, żeby wystawić w Mieście Aniołów i dać się w końcu odkryć światu. Bierze kredyt. Żona lamentuje, bo nie ma za co kupić dzieciom ubrań, ale on nie słucha, ma misję. Zatrudnia zespół, który będzie realizował jego pomysły. Robi wszystko aby wzbudzić zainteresowanie swoją postacią. Billboardy w znanych miejscach, wywiady, wymuszone rekomendacje przez kolegów graficiarzy. Aż nadchodzi dzień wernisażu „Life is beautiful”. Jakżeby inaczej – zostaje fantastycznie przyjęty. Pan „pranie mózgu” dostaje zamówienie od Madonny na okładkę kompilacji jej największych hitów. Wszyscy przybyli w każdej z kilkuset jego prac odnajdują „geniusz, który ich dotyka”. Jednak nie da się nie zauważyć – każda wystawiona rzecz do złudzenia przypomina Faireya, Banksy’ego… W gruncie rzeczy cały street-art. To jeszcze sztuka, kiedy zrobisz warholowski pop-art każdego znanego polityka i każdej gwiazdy filmowej? Co takiego ma nam przekazać kolorowy Jack Nicholson?

Po obejrzeniu „Wyjścia przez sklep z pamiątkami” można samemu sobie odpowiedzieć na te pytania. Banksy, mimo bardzo osobistego stosunku do tematu, nie narzuca widzowi punktu widzenia, pozwala mu wybrać. Cokolwiek by się jednak nie uważało, nie wiadomo, czy wielcy, ale sławni artyści(sic!) – kradną.

*

Oczywiście bardzo polecam, żeby wyjść przez sklep z pamiątkami razem z Banksym. Jest tylko jeden problem – w repertuarze bydgoskich kin nie ma miejsca na (obecnie) jeden z najbardziej znanych dokumentów. Jedyną alternatywą jest więc oglądanie online.

Zainteresowani twórczością brytyjskiego anonima mogą się z nią bliżej zapoznać tutaj.

A następnie porównać go z Panem Brainwashem.

Szpilka

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.