Błogosławieni, którzy pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni…
Może jednak nie dajmy się zwariować?!
Każdy szanujący się uczeń z pewnością choć raz brał udział w jakimkolwiek konkursie. Jest to bowiem doskonała forma sprawdzenia swoich umiejętności w połączeniu z poznaniem nowych ludzi oraz zdobyciem ciekawych doświadczeń, a także pewnych korzyści materialnych. Do wzięcia udziału bardzo często nie trzeba zachęcać, wręcz przeciwnie… Organizatorzy pracują usilnie nad układaniem interesujących regulaminów, w których często ideę rozwoju ucznia się zatraca, dbając z precyzją o sprawiedliwą rywalizację. A co się z tym wiąże odpychają uczniów, zniechęcając ich do brania w konkursach udziału.
To, co skłoniło mnie do refleksji, to wiadomość o kilku konkursach z języka angielskiego, gdzie uczniowie klas dwujęzycznych oraz IB nie mogą brać udziału. I tu nasuwa się pytanie, czy takie rozwiązanie jest rzeczywiście sprawiedliwe… Zawsze, gdy dochodzi do rozważań na temat sprawiedliwości, przypominają mi się słowa mojej dawnej polonistki: „Sprawiedliwości nigdy nie było i nigdy nie będzie”. Prawda bądź, co bądź brutalna, jednak nie trudno zauważyć w tym sensu. Kto, jak kto, ale człowiek – istota omylna, może być pewny sprawiedliwego charakteru mniemanej przez niego sprawiedliwości? Na myśl nasuwa mi się kolejna maksyma: „W życiu można być pewnym tylko tabliczki mnożenia”, a i to chyba, w niektórych przypadkach też nie jest pewne….
To, że w konkursach z języka angielskiego zabroni się udziału uczniom klas dwujęzycznych i IB, nie daje gwarancji, na równe szanse uczestników. Pamiętam, kiedy gimnazjum brałam udział w licznych konkursach i zawsze spotykałam te same osoby… Gdyby zabronić im udziału, bo zawsze wygrywają? Może byłby sprawiedliwiej? Konkursy są właśnie po to, by w nich wygrywać, a taka forma „dyskryminacji” klas kończących się maturą międzynarodową i dwujęzycznych, no raczej nie sprzyja….
Uważam, że jest masa różnorakich punktów wpływających na umiejętności człowieka, uczenie się w szkole o szczególnym profilu jest z pewnością jednym z nich, ale przecież nie jedynym. Nikt nie jest w stanie sprawdzić i sprawiedliwie osądzić szanse poszczególnych uczestników. A jeśli zdoła sprawdzić, to przecież znajdzie się inna siła zewnętrzna i zburzy ideę potwierdzając odwieczny brak sprawiedliwości.
Co nie dużo, to niezdrowo! Skoro zewsząd krzyczy równouprawnienie, podobnych ograniczeń nie powinniśmy doświadczać. Nie dajmy się zwariować, bycie sprawiedliwym dla wszystkich nie jest możliwe, możliwa jest natomiast strata życiowej motywacji.
Poziomka
